sobota, 21 września 2013

Broken Promises

Kolejny raz zalogował się na swoje konto na twitterze. Zawsze robił to tylko i po to, aby zobaczyć, czy przypadkiem nie napisał do niego ktoś o dobrym sercu. Ktokolwiek...

Wpisał swoją nazwę w miejsce, w którym powinna znaleźć się ta informacja. W interakcjach widniało tylko kilka nowych osób, które go zaobserwowały. Nic więcej. 

Najechał na myszką na znaczek, przez który mógłby napisać tweet. Skumulował swoje myśli. Na początku w jego umyśle panowały pustki, lecz później, kiedy przypomniał sobie zdarzenie sprzed dosłownie miesiąca... To wszystko uderzyło w niego i od razu w jego głowie pojawiły się tysiące myśli. Zaczął pisać, kiedy po jego lewym policzku pociekła pojedyncza słona łza.

"Zamknięty. Jak w klatce. Niedopuszczony do normalnych myśli. A to tylko dlatego, że zapragnął szczęścia."

Nacisnął na miejsce, w którym widniała nieduża ikonka. Tuż po chwili na górze ekranu pojawiła się informacja o wysłaniu wiadomości. Zacisnął oczy, kiedy kolejna łza chciała wydostać się spod powieki. Obiecał sobie, że od tamtego dnia nie uroni ani jednej łzy. Tak bardzo się mylił. Tyle nieprzespanych nocy. Tyle zmartwień zamkniętych w jednym, skromnym ciele.

Tuż po chwili z napływu emocji zaczął pisać kolejnego tweeta.

"Tylko ci, co przeżyli ten cały zgiełk wiedzą, co to prawdziwy ból."

W interakcjach pojawiły się kilka powiadomienia o tym, że ktoś podał jego dwa tweety. Lecz nikt nie napisał. Nikt nie umiał czytać między wierszami, by zobaczyć, jak bardzo cierpi. Nikt tak naprawdę nie przejmował się jego losem. Ci wszyscy po prostu sądzili, że to konto stworzone było tylko z myślą o wielkiej ilości obserwujących, a nie o tym, że ktoś naprawdę może cierpieć z jakiegoś powodu.

~*~

Kolejna nieprzespana noc. Kolejne dni, w których to wszystko przeżywa jeszcze bardziej. Minął już miesiąc od tego zdarzenia. Lecz pomimo upływu czasu, blondyn przeżywał je jeszcze bardziej. Bolało go to zajście. Nie mógł się z tym pogodzić.

Kolejna noc, w której po prostu włącza laptopa. A pierwszą, wyświetloną przez niego kartą jest Twitter. Czasem nie może bez niego żyć. Lecz czasem... Woli być sam. Sam z tym wszystkim.

"Moim marzeniem jest zaznać szczęście. Ograniczyć ból, który obezwładnia moje ciało."

Kolejne powiadomienie o wysłanym tweecie. Irlandczyk powoli przyzwyczaił się do tego, że jego interakcje zapełnione są nowymi obserwującymi oraz podanymi dalej tweetami. Tym razem też tak było.

"Będąc samym zadaje sobie jeszcze więcej bólu. Ale mam tego świadomość..."

Przez cały czas przeglądał tweety innych użytkowników. Oni byli tacy szczęśliwi. Pełni energii. Wszystkiego, czego można byłoby pragnąć. Wszystkiego, czego nie miał właśnie on.

Odświeżył swoje interakcje i z niedowierzaniem spojrzał na tweeta, w którym był oznaczony. Na ikonce osobnika widoczne było zdjęcie zespołu Coldplay. Chłopak od razu wszedł na profil nieznajomej mu osoby. Na profilu nie było żadnych informacji. Ani miejsca zamieszkania, ani podanego imienia. Tak samo, jak na profilu blondyna. Tweet do Irlandczyka był treścią pytającą.

"@shoot_me coś się stało? xx"

Blondyn był bardzo ciekawy, kim tak naprawdę był nadawca. Nim się obejrzał, a już pisał odpowiedź do nieznajomej osoby. Wiele razy usuwał jej treść, nie chcąc popełnić jakiegoś błędu, jakieś luki, której żałowałby długi czas.

"@yep nie chcę opowiadać tutaj mojej historii. To zbyt bolesne. Nawet cię nie znam..."

Tak właśnie brzmiała jego odpowiedź. Pomimo ciągłego kasowania i tak nie był pewien, czy ma ją wysłać. Lecz pomyślał sobie o tym osobniku. W sumie był pierwszą osobą, która się nim zainteresowała.

"@shoot_me tak, więc co chcesz o mnie wiedzieć?"

Irlandczyk zamyślił się na tę odpowiedź. Po jego policzkach pociekło kilka kolejnych łez. Prosił swoje ciało, swój umysł, żeby akurat w tym momencie nie rozklejał się tak bardzo umysłowo. Niestety, przegrał walkę z samym sobą.

"@yep i tak ci nie powiem... Ale jesteś pierwszą osobą, do której odzywam się od miesiąca, więc pasowałoby cię chociaż poznać."

Tak naprawdę niebieskooki był bardzo ciekawy co do osobowości tego drugiego. Bardzo ciekawy jego charakteru, czy też wyglądu.

"@shoot_me mam na imię Harry i mieszkam od pewnego czasu w centrum Londynu, ponieważ tutaj studiuję, a ty?"

Nie był pewny, czy powinien zdradzać swoją tożsamość nieznajomemu chłopakowi. Ale pierwsze wrażenie o Harry'm miał dobre, dzięki zainteresowaniu jego osobą, dlatego odważył się na kolejny czyn. Lecz jedyne, czego chciał, to dowiedzieć się jeszcze więcej o osobniku, z którym właśnie zaczął konwersację.

"@yep mam na imię Niall. Obecnie także mieszkam w Londynie... Ale urodziłem się w Irlandii"

Tak brzmiała treść jego tweeta, który tym razem nie był kasowany ani razu. Bardzo go to zdziwiło, ale także i ucieszyło. Przemógł swój strach. Bardzo chciał, aby ktoś do niego napisał, ale bał się, jak na to zareaguje. Lecz nawet w jego wyobrażeniach nie było aż tak dobrze, jak w sumie było naprawdę. Dzięki Harry'emu po raz pierwszy uśmiechnął się od ponad miesiąca.

"@shoot_me to czemu przybyłeś do Londynu? Wiem, że nie chcesz o tym mówić, ale zrozum. Ja chcę ci tylko pomóc."

Po tym tweecie, skierowanym właśnie do niego, po policzku Horana pociekła kolejna łza. Tak bardzo bał się tego dnia, który właśnie nastąpił. Tak bardzo chciał, zmagać się ze swoim bólem, ale w tej chwili już było to nieważne. Teraz miał przed oczyma tweety, które dostawał od kogoś innego, kilkanaście miesięcy temu. Zamknął szybko laptopa. Położył się na dywanie i zwinął w kłębek. Nie chciał przeżywać tego jeszcze raz...

~*~

Minęły dwa tygodnie od momentu, kiedy blondyn ostatni raz rozmawiał z Harry'm. Przeprowadzili tylko jedną, nieskończoną rozmowę. Nieskończoną dzięki właśnie Niemu. Przez tę rozmowę nie przespał kilka następnych nocy. Był świadomy tego, że to podchodzi pod stan depresyjny, ale nic na to nie mógł poradzić. 

Coraz mniej jadł. Na dzień do jego brzucha trafiała tylko jedna, sucha bułka i jogurt. To całe pożywienie dzienne. Nic więcej nie chciało przejść mu przez gardło. Przez co jego ciało stało się strasznie blade i kruche. Mało odporne na jakiekolwiek urazy. Jeśli tylko uderzył się w cokolwiek, na jego ciele pojawiał się żółto-zielony siniak. Czasem robił sobie specjalnie takie rany na ciele, aby kolejny dotyk sprawiał ból nie tylko fizyczny, ale także i psychiczny. Sądził, że nie zasłużył na to, co spotkało Jego.

Otworzył laptopa. Czekał dłuższą chwilę, aż załadują się wszystkie ikonki i nacisnął na tą właściwą, która włączała przeglądarkę. Tak jak podejrzewał, w jego interakcjach pojawiło się kilka nowych wiadomości od Harry'ego.

"@shoot_me ej Niall? Wszystko okej? Nie chciałem cię urazić, albo... Cokolwiek."

"@shoot_me proszę odpowiedz, albo inaczej pomyślę, że coś ci się stało i będę się martwił..."

"@shoot_me nie ignoruj mnie. Jeśli nie chcesz rozmawiać, to po prostu mi to powiedz."

Niall był zbyt wstrząśnięty, kiedy czytał te tweety. Znów poczuł się ważny. Znów poczuł to, że ktoś się o niego martwi. I tego właśnie blondyn bał się najbardziej. Tego wszystkiego. Zabrał się za pisanie tweeta, lecz nie takiego, który odpowiedziałby na te od Harry'ego. Zaczął pisać normalnego tweeta.

"Dwa serca zamknięte w jednym ciele. On zawsze pozostanie ze mną..."

Zawsze zastanawiał się, czy dożyje takiego dnia, w którym przynajmniej raz nie uroni łzy, a co lepsze, po prostu się uśmiechnie. Nie mógł. To po prostu go przerastało. Kolejny raz przeskanował wzrokiem interakcje, widząc kolejną wiadomość od Harry'ego.

"@shoot_me czyli ty naprawdę mnie ignorujesz... A ja się tu o ciebie przez cały czas martwiłem, a nadal nie mam pewności, że wszystko jest dobrze."

Blondyn mocno zacisnął powieki nie pozwalając słonej cieczy, na wydostanie się spod jego powiek. Tym razem mu się udało. Z dnia na dzień stawał się coraz silniejszy, ale także słabszy. Czyli prawie nic, nie zmieniło się od zdarzenia sprzed miesiąca.

"@yep przepraszam..."

Nie zdobył się na nic więcej. To go bolało najbardziej. Bał się reakcji ludzi na jego wypowiedź. Bał się tego, że odsunął się od niego z tak błahego powodu. Niestety, nic nie mógł na to poradzić. Ale przecież i tak już był sam...

"@shoot_me ja tu się o ciebie martwię, a ty przychodzisz po kilku tygodniach i mówisz tylko 'przepraszam'?"

Tym razem ta wypowiedź zdziwiła Nialla. Ta była inna. Inna od wszystkich. Taka z pretensją, ale w dobrych intencjach. Delikatnie się uśmiechnął patrząc przez dłuższą chwilę na tweet od Harry'ego.

"@yep eh.. Proszę cię, nie wnikaj w to. Dobrze wiesz, że nie chcę o tym rozmawiać..."

Horan błagał o to, aby tym zdaniem jednak skończyć tą konwersację, jednak tego się nie doczekał. Tuż po chwili do jego interakcji przybyła nowa wiadomość. Wiadomość, której przestraszył się Irlandczyk.

"@shoot_me a ja proszę cię o wytłumaczenie. Daj mi na przykład swoją nazwę skype. Wtedy opowiesz mi, co się stało"

Niall nie był pewny do tego, aby było to dobre wyjście z sytuacji, ale coś ciągnęło go do Harry'ego. Coś czego nie mógł opanować. Coś czego bał się najbardziej. Od razu powiadomił go, że teraz nie może rozmawiać, ponieważ ma do wykonania ważną pracę, w co mylnie uwierzył ten drugi.

~*~

Kilka kolejnych dni, kiedy blondyn nie wchodził na skype, albo chociażby Twittera, były dla Irlandczyka udręką. Był bardzo ciekawy wyglądu tego drugiego. Lecz nie chciał tej rozmowy. Tak cholernie się jej bał. Wpatrywał się w nieduży punkt na ścianie, pogryzając suchą bułkę. Bardzo wielkie było jego zdziwienie, kiedy do jego brzucha trafiła nie jedna, a dwie bułki. Bał się, że tak będzie po rozmowie z Harry'm.

Wyjął z lodówki jogurt pitny i skierował się do pokoju. Usiadł na tapczanie i otworzył laptopa. Popijając jogurt, czekał na jego uruchomienie. Jego serce podskoczyło do gardła kiedy zobaczył kilka nowych wiadomości na skype.

Harry: jesteś tam jeszcze, Niall?

Harry: Niall, znowu mnie unikasz...

Harry: umówiliśmy się na rozmowę, a ciebie znowu nie ma kilka dni.

Harry: o, już jesteś. Możemy rozmawiać?

Ostatnia wiadomość wysłana była dosłownie kilka sekund wcześniej. Irlandczyk drżącymi dłońmi odpisał Brytyjczykowi.

Niall: tak, sądzę, że tak...

Jak zwykle jego odpowiedź nie była zbytnio entuzjastyczna. Nigdy taka nie była od miesiąca. Tuż po chwili na całym ekranie pojawiło się niebieskie tło, a na nim dwie ikonki. Jedna zielona, a druga czerwona. Niall przyglądał się im ułamek sekundy i w strachu nacisnął tę drugą. Po jego policzku pociekła łza. Był słaby, lecz dobrze o tym wiedział. Od razu zabrał się za pisanie do chłopaka.

Niall: przepraszam... Dzisiaj nie mogę, porozmawiamy jutro.

Było jedynym, co zobaczył, przed zatrzaśnięciem laptopa. Z ust wydobyła się wiązanka przekleństw na samego siebie. Za to, że był taki słaby. Nawet nie poczekał na odpowiedź Harry'ego. Harry'ego, w którego głowie prawdopodobnie pojawiły się kolejne zmartwienia co do jego osoby.

~*~

Właśnie mijał miesiąc od dnia, kiedy pierwszy raz wymienił jakiekolwiek zdanie z Brytyjczykiem. Aż tyle dni czekał, by zdobyć się na odwagę porozmawiania z nim. Czyli od tego, przez co jest właśnie taki jest minęły dwa miesiące.

Usiadł na tapczanie jak to miał w zwyczaju i otworzył laptopa. Tym razem bez jogurtu, gdyż dzisiaj nawet na niego nie miał ochoty. Nawet nie zjadł całej bułki. Przeraził się tym, ale nie tak bardzo jakby to zrobiła jego mama, która teraz niestety nie wie o niczym, tylko beztrosko pląsa się po zielonych polach Irlandii, tak jak to miała w zwyczaju. Zawsze chodziła tam z nim i jego starszym bratem Gregiem. Godzinami mogli siedzieć na niedużych kamieniach i podziwiać uroki tego miejsca. 

Niestety, to minęło tak szybko, że nawet Niall, nie miał pojęcia, kiedy. Kolejne fale dreszczy, kiedy zobaczył kilka kolejnych wiadomości od Brytyjczyka. Przez nie poczuł mocny ucisk w okolicach serca. Dopiero teraz do niego doszło, jak bardzo Harry się o niego martwił, a on go odpychał.

Harry: czemu nie możesz?

Harry: proszę, powiedz mi.

Harry: to dla mnie bardzo ważne.

Harry: chcę wiedzieć, czemu tak mnie zlewasz.

Harry: chcę ci tylko pomóc...

Po jego policzku pociekła kolejna łza. A na jego twarzy pojawił się delikatny, prawie niewidoczny uśmiech. Dzięki niemu czuł się lepiej. O wiele lepiej, niż było dotychczas. 

Niall: tym razem już jestem gotowy. Proszę, zadzwoń.

Długo wahał się przed wysłaniem tej wiadomości. Ale jednak umysł był od niego silniejszy i kazał ją wysłać. Tak samo jak ostatnim razem wyświetliły się dwie ikonki. Tym razem nacisnął tę zieloną. 

- Halo? - usłyszał po drugiej stronie dość ciężki i do tego delikatnie ochrypły głos. Na ekranie pojawiła się blada twarz Brytyjczyka. Burza loków i prawie niewidoczne na rozmazanym monitorze, zielone tęczówki. - Niall, słyszysz mnie? - odezwał się po dłuższej chwili jeszcze raz, przyprawiając swoim głosem o dreszcze blade ciało Irlandczyka.

- Tak, słyszę - było jedynym, co powiedział. Harry lekko się uśmiechnął, przez co także blondyn miał nieodpartą chęć uśmiechu. Według niego kędzierzawy miał bardzo ładny i sympatyczny uśmiech. 

- Proszę opowiedz mi co się stało. Chcę ci tylko pomóc... - po chwili cicszy pierwszy odezwał się zielonooki. Niall kolejny raz próbował powstrzymać się od łez cisnących się pod jego powieki. Niestety, były zbyt silne. Tuż po chwili po jego kości policzkowej ciurkiem pociekło kilka słonych łez. - Proszę.

- Muszę? To jest zbyt trudne... - kolejny raz się odezwał. Nie zwracał już uwagi na to, że jego głos totalnie się załamywał, kiedy wypowiadał te pojedyncze słowa. Był zbyt zajęty tym, co odpowie mu Brytyjczyk.

- Chcę ci tylko pomóc - blondyn błagał w myśli, aby Harry przestał wymawiać ciągle to samo zdanie. Było dla niego zbyt wielką udręką. Bolało go tak samo, jak mocny cios wymierzony w jego klatkę piersiową, który miał miejsce za czasów szkolnych, kiedy bił się z kolegami. Niczego nieświadomy. Beztroski Horan.

- No, niech ci już będzie - powiedział po chwili namyślenia. Rozejrzał się po pokoju zahaczając wzrok na niedużej komodzie. Nawet nie wiedział, co tak bardzo w tej chwili zafascynowało go w jej wyglądzie. W tej chwili wydawała się mu po prostu ciekawa.

- Niall... - po drugiej stronie odezwał się jak zwykle ochrypnięty głos. Irlandczyk szybko otrząsnął się z myśli. Spojrzał na monitor przepraszającym wzrokiem.

- No więc - zaczął powoli. - Bo ja... Jakby ci to powiedzieć - zagryzł nerwowo wargę, drapiąc się po szyi. - Jestem gejem - wysapał cicho, mając nadzieję, że Harry go nie usłyszał. Nie dając kędzierzawemu odpowiedzieć, kontynuował. - Mój chłopak... Byliśmy ze sobą ponad trzy lata... Zayn, on... - plątał się w swojej wypowiedzi, wiercąc się nieznacznie w miejscu i usilnie starając się uspokoić. - Umarł.

Niall naprawdę starał się powstrzymać cisnące do oczu łzy. Naprawdę.

Harry nie odzywał się przez dłuższą chwilę. Chciał pomóc blondynowi, ale nie wiedział, że powód do płaczu Irlandczyka jest aż tak poważny. Sądził, że może to kolejna błahostka internetowicza. Mylił się.

- Nie wiem, co powiedzieć - w końcu wydusił z siebie to zdanie. Horan z zapłakaną twarzą chciał zamknąć laptopa. Nie chciał rozmawiać z Brytyjczykiem, skoro tamten nawet nie potracił mu pomóc. - Poczekaj! - krzyknął szybko, kiedy Niall właśnie zbliżał rękę do ekranu. - Proszę cię, nie rozłączaj się...

- Przecież nawet nie potrafisz mi pomóc - powiedział tak cicho, że prawie nie dało się usłyszeć jego słów. Zrobił to, co planował. Wyłączył laptopa i skulił się na tapczanie. Próbował zasnąć, co udało mu się dopiero po jakiś dwudziestu minutach.

~*~

Obudził się cały obolały. Ta noc jak najbardziej nie należała do najlepszych. Budził się co kilka minut, ponieważ wyrzuty sumienia były tak silne, że nie mógł ich opanować. Siedział właśnie przy stole i nawet nie ruszył bułki, którą przyniósł sobie ze sklepu kilka minut temu. 

Sklep to jedyne miejsce publiczne, do którego chłopak był wręcz zmuszony chodzić. Nie chciał patrzeć na twarze ludzi. Kiedy tylko na nie spojrzał, każda przypominała mu twarz Zayna. Nie chciał, aby tak było. To bolało jeszcze bardziej. Ale najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że twarz Harry'ego mu go nie przypominała. Może to jakiś dobry znak? Może to znak, aby zaprzyjaźnili się ze sobą? Ale przecież on go nie rozumie. Nie wie, co czuje...

Ponownie włączył laptopa. Spojrzał na ekran. Tak jak się spodziewał. Tysiące nowych wiadomości od Brytyjczyka. Kolejna fala ciepła, która rozeszła się w brzuchu Horana. To uczucie, że jest się dla kogoś ważnym. Ale przecież on go nie rozumiał...

Harry: Niall, to nie tak.

Harry: Ni, proszę cię zrozum, to był dla mnie szok.

Harry: ja nie wiedziałem, że aż tyle, no wiesz, przeszedłeś.

Harry: proszę cię, odezwij się.

Harry: inaczej wyobrażałem sobie tę rozmowę.

Harry: przepraszam, Niall...

Harry: przepraszam, że nie potrafię ci pomóc, ale chcę tylko spróbować.

I wiele innych wiadomości tego typu. Bez zapowiedzi na ekranie pojawiła się informacja o tym, że brunet do niego dzwoni. Tym razem bez zastanowienia odebrał. Od razu zobaczył twarz Brytyjczyka. Ale dużo zmieniła się od wczorajszej rozmowy. Oczy popuchnięte, zapłakane. Włosy klejące się do spoconego czoła. Usta zaschnięte, a nos całkowicie zapchany. Aż do tego stopnia, że zielonooki musiał oddychać buzią.

- Cześć, Niall... - powiedział miękkim głosem, a po jego policzku pociekła pojedyncza łza. Jego głos był totalnie załamany. Blondyn bardzo przeraził się jego stanem.

- Harry! Co ci się stało?! - wykrzyknął bardzo głośno, do tego stopnia, że aż Brytyjczyk spojrzał się na niego. Wzrokiem... Jakby zawiedzionym...?

- Naprawdę nie wiesz? - spytał cały czas ochrypłym głosem, bardziej niż zazwyczaj. Ta wypowiedź była jak najbardziej oczywista. Dla ciemnowłosego tak, lecz dla blondyna była nie lada zagadką.

- Nie, do cholery! Powiedz mi! Co jest nie tak?! - spytał, coraz bardziej przestraszony. Dosłownie ściskało go coś w środku, kiedy patrzył na załzawioną twarz chłopaka. Może niepotrzebnie go wtedy zostawiał? Może powinien zostać z nim? Ale co mogło zdarzyć się przez jeden, a nawet niecały dzień?

- Martwiłem się o ciebie! Myślisz, że to takie proste ot tak zostawić ten temat w spokoju, kiedy już wiem o wszystkim? Przez tę całą kurewską noc nie zmrużyłem oka! I, do cholery jasnej, dalej nie wiem, jak ci pomóc... To boli najbardziej, Niall - po policzku blondyna pociekła pojedyncza łza. Tym bardziej miał pewność, że ktoś wreszcie usłyszał jego wołanie o pomoc.

- Dziękuje, Harry... To, że jesteś, już mi wystarcza - powiedział cicho pod nosem, którym po chwili pociągnął przez to, że był zatkany. Na jego ustach pojawił się delikatny, prawie niezauważalny, lecz bardzo szczery uśmiech.

~*~

Minął właśnie czwarty miesiąc, odkąd Harry i Niall regularnie rozmawiali ze sobą na skype, lub twitterze. Humor Irlandczyka w niedużym stopniu polepszył się. Niestety, przez cały czas myślał o mulacie. To było od niego dużo trudniejsze. Nie potrafił spędzić dnia bez myślenia o nim.

Nadszedł ten dzień, w którym oboje mieli zamieszkać razem. Niall postanowił powrócić do nauki. Złożył podanie o przyjęcie go na studia. Obrał sobie kierunek, który najbardziej go interesował i był z tego bardzo dumny. 

Właśnie sprawdzał, czy wszystkie rzeczy były już spakowane do walizek, kiedy usłyszał dźwięk klaksonu. Od razu otworzył drzwi, czując na swojej skórze przyjemny dotyk powietrza. Taksówkarz spojrzał na jego walizki i zaczął wnosić je do żółtego auta. Razem ruszyli w stronę centrum Londynu.

Przez cały czas Irlandczyk podziwiał widoki, jakie przedstawiał mało skromny krajobraz. Jesienne liście, mieniące się w blasku zachodzącego już słońca. Łąki, przepasane cieniem padającym z drzew. Na nich też już było widać zaczynający się wrzesień. Jak na Londyn w tej porze roku, było tu niesamowicie. Blondyn wprost nie mógł oderwać wzroku od tego malowniczego obrazu. Niestety, po chwili zobaczył pojedyncze budynki, które później zamieniły się w wieżowce. Tak bardzo i jednocześnie wcale nieznany widok Londynu przepełnił umysł Nialla.

Kiedy zatrzymali się pod niedużym jak na miasto wieżowcu, blondyn nie był pewien, czy na pewno chce zamieszkać z Harry'm. To wszystko tak bardzo go przerażało. A co, jeśli Brytyjczyk zaprzyjaźnił się z nim tylko po to, aby go wykorzystać? Jednak Horan wiedział, że pomimo wszystko, co pojawi się w jego wyobraźni, może mu zaufać. To było zbyt silne, by tak nagle okazał się tym złym. Wiedział, a nawet czuł w jego zachowaniu troskę, jaką obdarowywał Horana.

Taksówkarz spojrzał na niego wyczekującym spojrzeniem. Niall pokręcił z zamieszaniem głową i wysiadł z auta. Mężczyzna wysiadł tuż po nim i już chciał pomóc mu z walizkami, kiedy z budynku wyszedł dość wysoki chłopak o kręconych włosach.

- Niall! - krzyknął i przytulił Irlandczyka. Mimowolnie na usta blondyna wkradł się nieduży uśmiech. Mocniej zacisnął uścisk, a po jego twarzy ściekła pojedyncza łezka. Przez cały czas płakał. Przez sześć miesięcy. Codziennie. To było silniejsze od niego. Nawet, jeśli miał przy sobie kogoś takiego, jak Harry. To nadal go bolało. Zbyt wstrząśnięty tymi wszystkim zdarzeniami, wyładowywał swoje napięcie poprzez płacz.

- Cześć, Harry - powiedział łamiącym się głosem. To spotkanie przypominało mu spotkanie z Zaynem. Tylko wtedy nie płakał. Nie był tak załamany. Nie płakał ze smutku. Zupełnie inaczej było teraz.

Młodszy chłopak otarł rękawem łzę blondyna. Uśmiechnął się do niego i przytulił go mocniej. Odsunął się od Nialla i chwycił jego walizki.

- Zapraszam - zgiął się w pół, a później szeroko uśmiechnął. Dla blondyna go było co najmniej komiczne. Zapłacił za taksówkę i ruszył za Brytyjczykiem do jego... Ich mieszkania. Teraz będzie musiał zmienić... Dosłownie wszystko. Ale nastawił się na tę zmianę. Może będzie lepsza?

~*~

Blondyn nie był pewny, kiedy to wszystko zleciało. Minął już cały rok, odkąd zamieszkał z zabawnym brunetem. Wiedzieli o sobie dosłownie wszystko. Nawet to, jaką potrawę lubi każdy z nich. Kiedy nie widzieli się przynajmniej godzinę, od razu zaczynali za sobą tęsknić. Oboje doskonale się dopełniali. Harry był dobry w gotowaniu, a Niall w sprzątaniu. Nie musieli się o nic martwić. Każdy z nich niestety musiał chodzić do pracy na połowę etatu. 

Ze względu na to, że na dworze panowała śnieżyca, żaden z nich nie odważył się wyjść z domu. Zadzwonili do swoich pracodawców i poprosili o urlop. Na szczęście ich szefowie się zgodzili.

Właśnie siedzieli pod ciepłym kocem przy kominku i grali w karty.

- Czarna damka! - krzyknął nagle Harry, a mina blondyna zrzedła. Nie chciał przegrywać... Po raz siódmy. Zielonooki był bardzo dobrym karciarzem. 

- Znowu wygrałeś, Styles! Co ja mam z tobą zrobić? - spytał jakby podchwytliwie. Kędzierzawy chłopak uśmiechnął się chytrze. Widać było po nim, że coś kombinuje.

- Hmmm... - udał, że się zastanawia przez dość długi czas. - Powiedz, co do mnie czujesz! - wykrzyknął nagle. Blondyn obawiał się, że Harry zada to pytanie. Nie chciał mu tego mówić. Nie chciał mieć tej świadomości, że zakocha się w nim. Bał się, że i on odejdzie. Zawsze tak jest. A drugiego odejścia nie chciał...

- Harry... - powiedział cicho. Tak cicho, że prawie niesłyszalnie. Brunet nie dostrzegł tego, że niebieskooki bał się odpowiedzieć. Sam bał się swoich myśli. On po prostu był tak bardzo zaciekawiony tym, co odpowie Horan, że nawet tego nie zauważył.

- Proszę, odpowiedz! Ja chcę wiedzieć! I tak w sekrecie ci powiem, że... - przetrzymał chwilę. Niall bał się tej odpowiedzi. Bał się tego, że Harry powie mu, że jest w nim zakochany. - Lubię cię, Niall... Bardzo cię lubię. Mam nadzieje, że nie odrzucisz mnie i w ogóle... - Styles plątał się w swoich własnych słowach, szukając odpowiednich.

- Przepraszam, ale muszę to przemyśleć - wyszeptał, opuszczając pomieszczenie. 

~*~

Wiatr muskał jego rozgrzaną od ciepłych łez twarz, dając mu pewnego rodzaju uczucie wolności. Z każdym podmuchem zimnego powietrza czuł, jakby jego problemy ulatniały się z niego w przeciągu kilku sekund. 

Jego serce powinno należeć tylko i wyłącznie do Niego. Powinien zauważyć, że coś było nie tak. Że z każdym dniem coraz mniej myślał o Zaynie i chociaż to powinien być plus całej tej gównianej sytuacji, Niall nienawidził myśli, że powoli zapominał o jedynym człowieku, który umiał dać mu szczęście. 

O ile już nie zapomniał. Jakby przez mgłę umiał określić smak jego warg, ciepło jego uśmiechu, głębokość czekoladowych oczu. Jednak to już nie było to samo. Zgubił swoją miłość do Zayna. 

Kiedy to tak właściwie się stało? Kiedy przeoczył tak ważny moment w swoim życiu? 

Zrobił krok do przodu, wiedziony ciekawością. 

- Idę po szczęście, Zayn - powiedział z głową skierowaną ku górze, a iskierki w jego oczach promieniowały tysiącami najróżniejszych emocji. - Idę do ciebie.

Nawet nie poczuł bólu. Wypełniające jego ciało szczęście było zbyt silne.

~*~

Harry zapłakanymi i opuchniętymi oczami pisał kolejnego tweeta. Jego ciało domagało się pożywienia, lecz on nie zważał na to uwagi. Teraz nic nie miało dla niego znaczenia.

"Udręczony myślami. To przeze mnie popełnił samobójstwo. Tylko kilka zdań, a mogą zmienić wszystko."

Po jego policzku pociekło kilka kolejnych łez. Chwycił żyletkę - swój osobisty likwidator problemów. To ona jedyna go rozumiała. Zapełniała jego lewy nadgarstek wspomnieniami z tamtego dnia. Chociaż nie chciał go wspominać, to za każdym razem, kiedy patrzył na swą dłoń, widział to, czego nie powinien ujrzeć. Może powinien wtedy nie mówić tego Niallowi? Może tak byłoby lepiej. 

Odświeżył swoje interakcje i przez popuchnięte oczy dostrzegł wiadomość skierowaną do niego.

"@yep coś się stało?" 

Kiedy nie odpowiadał przez długi czas na wiadomość, w jego interakcjach pojawiły się kolejne wiadomości.

"@yep proszę cię, nie ignoruj mnie... Chcę ci tylko pomóc"

4 komentarze:

  1. To jest takie cudne i przesłodkie a z drugiej takie smutne . Bosz co ty ze mną wyprawiasz *-*Historia lubi się powtarzać widzę <3
    Twoja @bielejewska

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pierdole poryczałam się jak bóbr! Co to miało być? Chcesz mnie zabić? ;__;
    Jest zajebisty, idealny pod każdym względem, cudowny, nie do opisania! Ja piernicze wiesz jak ryczałam? Serio! Ty jesteś nienormalnie uzdolniona!
    Bułka i jogurt? Serio? Hahahaha :D
    Nienawidzę cię! Głupia, utalentowana pralka. Kto to widział do kurwy nędzy?!
    Jezu, to najcudowniejsze co w życiu czytałam, wspaniałe, piękne, Boże...
    Iza, jesteś pojebana! :'( ale kocham cię najmocniej na świecie ty...ty pieprznięta surykatko!

    OdpowiedzUsuń
  3. coooooooooooooooooooo *o*
    ja jak zwykle nie wiem co napisać #niefajnie..
    również się popłakałam.. to cudowne, ale takie.. takie.. nie wiem jak to nazwać.. :' <
    kochanie, piszesz przepięknie, mówiłam ci to już, prawda? :' )
    kocham cię kochanie moje, kocham cię a kochanie moje <3<3<3
    btw. odczułam jakieś uczucie, jakbym czegoś nie czytała.. muszę z tobą pogadać, ale to już na tt XD

    OdpowiedzUsuń
  4. GENIALNE
    MAM ŁZY W OCZACH
    NIE WIEM CO POWIEDZIEĆ
    BRAK MI SŁÓW
    DOSŁOWNIE!!!

    OdpowiedzUsuń