Delikatnie opadająca na twarz, farbowana grzywka, powieki, które zakrywały jakże piękne, morskie tęczówki. Kurczowo zaciśnięte wargi, przez co powstała z nich wąska kreska. Taki widok podobał się Mulatowi.
Zayn nie zbudził Irlandczyka. Zszedł na dół i zaczął robić śniadanie dla siebie oraz swojego... gościa? Nie wiedział jak inaczej ma określić chłopaka, z którym przespał się by go sprawdzić, ale też z wielkiej ochoty i pożądania.
Kilka kromek chleba, masło i pozostałe składniki. Coś co jest zwykłą, codzienną czynnością jaką wykonuje. Nastawił wodę na kawę. Zwykle nie pijał tego "śmierdzącego gówna", ale dzisiaj miał na nią straszną ochotę. Marzyła mu się zimna kawa z pianką. Zalał zawartość szklanki, a kuchnię wypełnił ten charakterystyczny dla kaw zapach zbóż. Ten zapach był nadzwyczaj dziwny, ale bardzo przyjemnie drażnił nozdrza Mulata.
Po chwili usłyszał kroki. Zdziwił się kiedy ujrzał ubranego już Nialla. Ten tylko zaśmiał się, chwycił kanapkę i szybkim krokiem wyszedł z domu zostawiając zdezorientowanego Malika z samym sobą.
- No tak, pan pieprzony Horan, poruchał sobie i wyszedł - zaśmiał się po nosem. Udawał nawet przed sobą. Tak naprawdę chciało mu się płakać, był zdruzgotany tym, że młodszy chłopak zachował się tak, a nie inaczej.
Ludzie uczą się na błędach. Malik wiedział, że drugi raz nie popełni tego samego. Przynajmniej nie w najbliższym czasie, przecież nie nad wszystkim da się zapanować, szczególnie nad uczuciami.
***
Horan nawet nie wiedział czy postąpił dobrze. Miał mętlik w głowie, a kiedy wychodził z domu Mulata, poczuł dziwny ucisk z w klatce piersiowej. Od razu zignorował to uczucie.
Tymczasem Malik wybrał się na spacer. Jako, że wiosna nadal nie była pełnym odwzorowaniem tego, co działo się w bajkach, nie było już aż tak wielkiego błota. Zaynowi znudziło się życie samemu. Mimo wszystko bycie samym to coś, czego każdy zazwyczaj raczej unika, ale Mulat sam wszystkich odepchnął. Teraz tego cholernie żałował.
Przedmieścia Londynu. Miały w sobie ten urok. Chociaż do samego centrum było zaledwie dwa kilometry, to zieleń naprawdę przeważała na tym obrazku. Usiadł na jednej z parkowych ławek. Rozmyślał, może zbyt wiele?
Pomagać mu dalej, czy nie? - zastanawiał się dość długi czas. Stwierdził tylko, że w poniedziałek, po spotkaniu z byłą dziewczyną kuzyna, tylko pożegna się z Niallem. Pożegna na zawsze i wyjedzie tak, aby ślad po nim zaginął.
Nie była to myśl dobrze przemyślana. Malik wszystko planował na szybko. Może zbyt szybko, aby okazało się prawdą?
Nim się zorientował minęła godzina od tego, jak wyszedł z domu. Ruszył więc z powrotem, jak na złość, ciemne chmury przysłoniły niebo, a z nich zaczęły spływać ciepłe smugi deszczu. Mulat uwielbiał deszcz, szczególnie ten ciepły. Pozwolił na to, aby jego ubrania skąpały się w tej ciepłej - wiosennej mżawce, ponieważ nigdzie nie było schronienia.
Kiedy wrócił do domu czuł się strasznie zmęczony i na nic nie miał siły. Był zdruzgotany i zrozpaczony zachowaniem Nialla. A to przecież blondyn powinien się tak czuć, nieprawdaż?
***
W poniedziałek rano Zaynowi bardzo trudno było zejść z łóżka. Nie czuł się chory czy przeziębiony, ale bolały go wszystkie kości. Pomimo wszystko wziął orzeźwiający prysznic i zrobił sobie trzy tosty z masłem. Do tego zaparzył sobie kawę rozpuszczalną i udał się na piechotę do miejsca, które ostatnimi czasy odwiedzał bardzo często.
Przywitał go uroczysty uśmiech dziewczyny, która wyglądała jeszcze lepiej niż w sobotę. Malik od razu zaczął swoją wypowiedź.
- Słuchaj, przepraszam, ale nie możemy dzisiaj pogadać. Postanowiłem, że wyjadę, chciałem się tylko pożegnać - powiedział ze spuszczoną głową, a blondynka tylko kiwnęła głową na znak, że szanuje jego decyzję, ale coś ją martwi. - Coś się stało? - spytał, kiedy zauważył na twarzy młodszej kobiety lekkie zamieszanie.
- Pamiętasz jak przyszedłeś w sobotę i spytałeś o Nialla? Od razu cię rozpoznałam i bałam się, że robisz to... no wiesz, co robią zwykli ludzie przychodząc tu. Mam nadzieję, że tak nie jest. Ale zastanawia mnie jedno. Na początku pytasz się o niego, dzisiaj on nie zjawia się w pracy, a sama jego gadanina przez słuchawkę wnioskuje jakby ryczał co najmniej całą noc... Teraz to - wyjeżdżasz... Kurde, Zayn wytłumacz mi chociaż to - podsumowała, a Mulatowi aż szczęka opadła z wrażenia.
- Przepraszam... Daj mi swoj adres, napiszę ci w liście wszystko od początku dobrze? Muszę wyjechać, nawet jeśli tylko na kilka dni - Zayn już podjął decyzje i zdania nie zmieni, to było oczywiste. Malik nigdy nie zmieniał zdania. Jeśli coś sobie postanowił słowa dotrzymywał... I tu linka się urywa, zapomniał o jednym postanowieniu - "tego właśnie blondyna uratuje".
Dziewczyna napisała mu na kartce swój adres, po czym Zayn wyszedł z pomieszczenia. Przez przypadek ktoś szturchnął go w ramię, ale tak mocno, że upadł na ziemię z hukiem.
- Przepraszam - powiedział pomagając brunet pomagając wstać chłopakowi. - Nic się nie stało? - spytał patrząc w jego czekoladowe oczy.
- Nie nic - powiedział próbując się otrzepać,ale zauważył, że cała jego bluza była w błocie razem z bluzką. - Ja okej, ubrania nie bardzo - skrzywił się, a chłopak zaczął ciągnąć go w jakąś stronę. - Ej, ja nigdzie z tobą nie idę, nawet cię nie znam - powiedział wyrywając się.
- Jestem Harry, chodź, idziemy do mojego mieszkania, nie możesz iść przez miasto cały w błocie, to niehigieniczne - oznajmił patrząc na błoto. Malik już przestał wyrywać się z uścisku chłopaka, chyba zaufał mu. Chyba, to dobre stwierdzenie.
Kiedy puścił jego rękę, upewnił się tylko, czy Mulat nadal będzie za nim szedł. Ten nie zamierzał przestać, po prostu lubił ludzi, którzy się litowali i mówili "poradzisz sobie?", przecież nie miał dwóch lat. Lubił kiedy ludzie nie pytali się o jego zdanie, tylko sami robili co uważają. On sam taki był.
Weszli do mieszkania, gdzie panował lekki zaduch. Ciekawie urządzone lecz niektóre rzeczy ewidentnie nie znajdowały się na swoich miejscach. Harry rzucił tylko ciche "przepraszam za bałagan".
- Hazz, to ty?
***
Przepraszam, nie sprawdzane.
Rozdział jest jak zawsze świetny! Warto było czekać tyle czasu. Fajnie wymyśliłaś spotkanie Zayn'a i Harry'ego. Mam nadzieję, że Zayn jednak nie wyjedzie, no chyba, że razem z Niall'em, bo mimo wszystko widać, że obu na sobie zależy. Już nie mogę się doczekać co tam się dalej zdarzy :)
OdpowiedzUsuń@JustJustine19