środa, 4 września 2013

Rozdział 3

Mulat zaparkował przed garażem. Nigdy nie chciało mu się wjeżdżać do środka, więc zawsze stawał przed nim. Wszedł do domu. Swoją kurtkę odwiesił na wieszak, przypominając sobie zdarzenie, które miało miejsce dosłownie niecałe dziesięć minut temu. Pamiętał każdy ruch Irlandczyka. Nie mógł wyrzucić z głowy wszystkich wypowiedzianych przez niego słów. A na wargach wciąż czuł niesamowite, ciepłe usta niebieskookiego. Zagryzł lekko wargę.

Skierował się do kuchni, gdzie nastawił wodę na herbatę. Postawił przezroczystą filiżankę na ladzie i włożył do niej torebkę z zielonymi fusami. Kiedy z gwizdka od czajnika zaczęły wydobywać się głośne dźwięki, zalał naczynie. Przez około minutę patrzył na zaparzający się roztwór, jak to miał w zwyczaju. Zaczął dodawać do niego cukier.

Ze względu na to, że mieszkał sam, był samodzielny. Przynajmniej sądził, że w wielu sytuacjach mógł poradzić sobie sam. Dużo myślał nad tą całą sytuacją z Niallem. Czy zdoła mu pomóc? Czy obroni go przed tym, co spotkało Nuri'ego? I najważniejsze; co zrobi Irlandczyk, kiedy Zaynowi uda się osiągnąć cel...? Odejdzie? Zostanie? A może i nawet podziękuje? Mulat od razu wyrzucił z głowy te myśli. Nie sądził, aby blondyn podjąłby się tego czynu.

Przez to wszystko nie zauważył, że właśnie dodawał do herbaty piątą łyżeczkę cukru. Brunet przeklął cicho pod nosem, obwiniając niebieskookiego swoim zachowaniem. Czemu? Sam nie wiedział.

W pewnym momencie usłyszał pukanie. Pakistańczyk krzyknął, że już idzie i ruszył w stronę drzwi. Szybko je otworzył i ujrzał za nimi kuriera, trzymającego wielką paczkę.

- Witam. Czy zastałem w domu Zayna Malika? - spytał chłopak. Wyglądał na około dziewiętnaście, a może i osiemnaście lat. Delikatna, oliwkowa skóra przebijała się kolorystycznie przez żółty t-shirt. Do tego granatowe dresy, ze ściągaczami o brzoskwiniowym odcieniu. Chłopak nie wyglądał najgorzej, ale śmiało można było porównać go do osoby pracującej w cyrku. Na szczęście cały wystrój "klauna" psuła ogromna, ciemna torba, która luźno zwisała na jego lewym barku.

- Tak, to ja. O co chodzi? - odparł ciemnooki. Nie spodziewał się żadnej przesyłki. Nie zamawiał nic przez internet. 

- Jest przesyłka od... - rudowłosy chłopak spojrzał na dość sporą kartkę, przepełnioną przeróżnymi napisami. Kiedy wyszukał odpowiedniego, głośno wyczytał. - Zoe Welch - podsumował. Zayn dobrze wiedział, kim była Zoe. Kiedy jeszcze mieszkał u babci razem z Nuri'm, chodząc alejkami parkowymi natknęli się na pannę Welch. Na początku wydawała się im dziwną osobą. Ciągle mówiła o jakiś istotach, których w zasadzie nie było. Dopiero po jakimś czasie zorientowali się, że Zoe miała po prostu grupkę wymyślonych przyjaciół. Zawsze była nieprzytomna umysłowo. Robiła to, czego nie wolno było jej robić, a jej rodzice najwyraźniej nie zwracali na to uwagi. Zaynowi bardzo przypominała Lunę z Harry'ego Pottera. Jej osobowość niczym nie różniła się od tej, którą posiadała siwooka.

Malik podpisał ważny papierek i odebrał pudło, które nie wyglądało na takie lekkie, jakie w zasadzie było. Brunet był bardzo ciekawy, co zastanie w środku. Nie wiedział czego może spodziewać się po Zoe. Postawił pakunek na stole i rozerwał taśmę. Otworzył karton i... To co zobaczył zbiło go z tropu. Pudełko w sumie było puste. Lecz na dnie leżała jakaś kartka, napisana mało starannym pismem.

Cześć, Zaynie!
Pewnie zastanawiasz się, co znajduje się w pudle. Podpowiem Ci. Jest to coś, czego Ty i Nuri nigdy nie zobaczyliście, ale ja tak. Tak, to Alex, mój najlepszy przyjaciel. Dopiero niedawno dowiedziałam się, co stało się z Twoim kuzynem, więc pomyślałam, że przyślę Ci kogoś do towarzystwa. Alex jest bardzo zabawny, więc na pewno nie będziesz się z nim nudził. Zapewniam Cię. Przysyłam to także z pytaniem, kiedy wrócisz tutaj, do swojego rodzinnego kraju. Bardzo za Tobą tęsknie. 
A wiesz, że przyśniłeś mi się ostatnio? Nie wiem czemu. Był to trochę dziwny sen i nie bardzo go pamiętam... Eh. Co powiesz na to, aby do mnie przyjechać? Słyszałam, że nie pracujesz, więc pewnie masz dużo wolnego czasu. Ja też mam, wiesz? Nawet bardzo. Ostatnio zaczęłam grać na gitarze mojej mamy, dla Ellie. Bardzo się jej podobało pomimo tego, że jestem dopiero początkująca. Możliwe też jest, że powiedziała to po prostu z grzeczności, ale nie sądzę, aby ona mnie okłamała.
Eh, już muszę kończyć, bo Patrick mówi, że chce już jeść. Kocham Cię.
Zoe xx

Zayn był wdzięczny czarnowłosej, że tak o niego dbała. Teraz przynajmniej wiedział, że miał przy sobie osobę, która była mu bliska. Osobę, do której mógłby od razu się zwrócić. I co najważniejsze; osobę, która mogłaby oddać dla niego wszystko. Nawet wymyślonego przyjaciela. Lecz pomimo wszystko nie mógł teraz wybrać się do Zoe. Nie teraz, kiedy zaczął to wszystko. Wziął do ręki kartkę i długopis. Przez chwilę myślał o tym, co ma odpowiedzieć przyjaciółce.

Hej, Zoe!
Bardzo Ci dziękuje, za podesłanie mi w paczce Alexa. Naprawdę nie musiałaś, ale bardzo dziękuje. Wiem, że to twój ulubiony przyjaciel, dlatego jest mi niezmiernie miło i czuję się zaszczycony. Wiesz, Zoe... To nie takie proste. Nie mogę teraz wrócić. Mam do załatwienia bardzo ważną sprawę i zajmie mi to trochę czasu. Nie wiem nawet, ile. To nie zależy ode mnie. 
Mam nadzieję, że jak tam do Ciebie przyjadę, to coś mi zagrasz. Cokolwiek. Ważne, abyś zagrała. Tak bardzo mi Ciebie brakuje... 
Jestem pewien, że nie zrobiła tego z grzeczności, tylko naprawdę ładnie grasz, Zo.
Pozdrów tam wszystkich przyjaciół. Ja Ciebie też, kochanie.
Zayn xx

Odłożył kartkę na stół. Ze względu na to, że była już osiemnasta, poczta była zamknięta i nie mógł wysłać wiadomości. Dopił herbatę, która w zasadzie była już chłodna. Odłożył karton z zamiarem spalenia. Usiadł na kanapę i włączył telewizor. Tak minął mu wieczór.

~*~

Mulat obudził się około godziny jedenastej. Jego ciało było wypoczęte i gotowe do dzisiejszych zdarzeń, jakie miały nastąpić. Udał się do łazienki i przepłukał twarz zimną, orzeźwiającą wodą. Spojrzał na swoje obicie i uznał, że musi dzisiaj się ogolić. Wziął do ręki piankę i naniósł na policzki. Delikatnie rozsmarował i zaczął jeździć po twarzy plastikowym narzędziem z ostrymi ostrzami. Kiedy stwierdził, że skończył już tę czynność, wypłukał twarz. Jeszcze raz spojrzał na swoje odbicie w płaskiej tafli. Przeczesał włosy prawą ręką i stwierdził, że z nimi też trzeba coś zrobić.

Przeleciał wzrokiem po wszystkich produktach, jakie posiadał w szafce i odnalazł to, czego szukał. Naniósł trochę płynu na rękę z niedużego flakoniku. Wtarł we włosy i uznał, że już skończył poranną toaletę. Swoje kroki skierował w stronę sypialni, gdzie przystanął przy komodzie. Otworzył jedną z pięciu szuflad i wydobył z niej ciemnogranatowe obcisłe jeansy. Z drugiej niebieski t-shirt oraz rozpinany sweter w odcieniu spodni. 

Skierował się do kuchni i nastawił wodę. Postawił filiżankę na stole, tak jak wczorajszego wieczoru i wsypał do niej niedużą ilość ziarenek kawy. Zalał wrzątkiem i posłodził dwie łyżeczki. Zamieszał w dość szybkim tempie i wypił wywar. Zerknął na zegarek, gdzie widniała godzina trzynasta. Zaczął zmierzać w stronę przedsionka, a po drodze zgarnął kluczę do auta i domu. Założył kurtkę i czarne buty. Wsiadł do samochodu i odpalił silnik. Ruszył w stronę budynku, w którym wszystko się zaczęło. Ta cała szopka z Horanem, którą Malik miał nadzieję skończyć pozytywnie. 

Wysiadł pod budynkiem, przed którym znajdował się niecałe dwadzieścia cztery godziny temu. Wiedział, że Niall nie będzie zadowolony z jego wizyty, ale musiał go do siebie przekonać. Otworzył te same grube, szklane drzwi, które otwierał wczorajszego popołudnia i od razu udał się do lady, przy której siedziała ta sama niemiła blondynka.

- Witam ponownie - uśmiechnęła się sztucznie, tak samo jak poprzedniego dnia. Mulat miał już dość jej sztucznej osoby. - To samo, co wczoraj? - dodała po chwili, na co Malik lekko kiwnął głową. Położył na ladzie sześćdziesiąt dolarów. - Już wołam Niallera.

Tak jak się brunet spodziewał, blondyn nie był zadowolony z jego powrotu.

- Ja pierdole. To znowu ty? - były pierwszymi słowami, którymi przywitał ciemnookiego. 

6 komentarzy:

  1. może na początek.... przepraszam, że komentuję tak późno, ale dopiero przed momentem przeczytałam. zupełnie zapomniałam, jestem ostatnio strasznie zamotana.
    wracając.. rozdział świetnie napisany, jak właściwie każdy kochana : )
    coś mi się wydaje, że list od Zoe nie jest taki chwilowy.. sądzę, że będzie się takie coś pojawiać częściej : 3
    zobaczymy, jak to zrobisz : D
    ogólnie, to wiesz, że czekam na kolejny rozdział tego i drugiego opowiadania. <3
    i ciekawi mnie co będzie z Niallem : o
    kocham cię xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. To opowiadanie jest takie jhmgtgwapmg26795534945 niewiem jak to określić . Po prostu zajebiste kochana , mało jest osób , które zajebiście piszą (TY Z PEWNOŚCIĄ NALEŻYSZ DO TAKICH) a jeszcze jedno gdybyś mogla informuj mnie na tt o nowych rozdzialach
    Twoja @bielejewska

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta przesyłka od Zoe była taka urocza...;) coś czuję, że jej postać będzie się pojawiać znacznie częściej;) a teraz, kilka uwag:

    rozdział tak jak każdy poprzedni fantastyczny a fabuła coraz bardziej uzależniająca haha ;D

    Love You. xx

    OdpowiedzUsuń
  4. przywitanie Nialla na końcu miażdzy xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha, no i teraz, co się wydarzy dalej? Przywitanie Nialla - mega XD

    Hm, podoba mi się Zoe. Skoro jest taka sama jak Luna, to bym ją polubiła, i to nawet bardzo : )
    Ja też mam swój wymyslony świat i jestem dziwna. No, ale w gruncie rzeczy, każdy z nas trochę taki jest.
    Widzę, że Zayn sobie nie odpuści, jest zdeterminowany i gotowy zrobić wszystko, aby pomóc Horanowi. Aww, to jest takie słodkie. Oby blondyn skorzystał z jego pomocy...

    Piszesz naprawdę doobrze. Nawet opisywane przez ciebie zwykłe czynności życiowe wydają się ciekawe. Masz talent, brawo ; )

    @OhhhMyNiall

    OdpowiedzUsuń