Liam czuł piekące łzy pod powiekami. Ale wiedział, że kiedy one się ulotnią, będzie jeszcze gorzej. Więc starał sie być silny, przynajmniej dlatego, żeby nie było gorzej. Przynajmniej tak sobie wmawiał. Niestety, przedramie wprost łamało się pod naciskiem i jedna łza pociekła po jego policzku.
Wtedy poczuł ogromny nacisk na jego szczękę i kolejne bluźnierstwa pod jego adresem. Nienawidził Geoffa i tego, co z nim zrobił. Nie wiedział za jaką cenę zasłużył sobie na takie taktowanie. Po prostu temu uległ, nie potrafił się przeciwstawić własnemu ojcu. Już dawno się poddał.
Liam miał jeszcze wiele przed sobą. Wiedział, że da się przyzwyczaić do zimnej herbaty, albo do bezmyślności niektórych ludzi. Więc po prostu lekceważył chęć zaprzestania działań swego ojca.
***
Okej, jak widzicie, będzie to nowe opowiadanie. Nie zamierzam pisać do niego więcej jak 5 rozdziałów, był to mój sen i jakoś mnie to natchnęło "pierwsza myśl jest najlepsza"
I tak wiem, że nikt tego nie czyta, ale co tam.
Dziękuje anonimowej pannie G. za zostawienie komentarza pod promptem! To naprawdę moblilizuje, dla ciebie zostawiam ten prolog!
No cóż co tu dużo mówić na pewno zostanę czytelniczką tego opowiadania! Jestem jak na razie zachwycona prologiem i na pewno będzie tak samo z resztą opowiadania :) naprawdę mnie zaintrygowałaś
OdpowiedzUsuńnapewno będe go czytała :)
OdpowiedzUsuń