Ciemne oczy wpatrują się w Liama z ciekawością, ale i strachem. Ich kolor zlewa się z źrenicami, więc Payne nie zauważa, jak bardzo rozszerzone są. Brunet chwyta delikatnie lewy nadgarstek drugiego. Nie wie właściwie czemu to robi, ale nie słysząc protestu ze strony drugiego, ogląda nacięcia.
Jego ruchy są delikatne. Nie zamierza mu zrobić krzywdy. Nie zamierza zrobić krzywdy nikomu, kto na nią nie zasługuje.
- Czemu to robisz? - pyta cicho, a kruczowłosy przyciska szmatkę z powrotem do nadgarstka. Chowa go pod rękawem długiego swetra i przyciska mocno. Zaciska knykcie tak, że aż bieleją pod naciskiem, lecz szybko je zluzowuje czując piekący ból.
- Nie - mówi tylko, a brwi Liama złączają się, kiedy słyszy to jedno słowo. Nie rozumie. Po policzku drugiego chłopaka cieknie jedna łza - nie chcę zawracać ci czasu - dodaje po chwili lekko się jąkając. Dla Payne'a, dźwięk jego głosu jest idealny. Chciałby słyszeć go zawsze. W dzień i w nocy. Wyrzucił z głowy te myśli.
- Uwierz mi, że wolę czas spędzać z tobą niż moim umysłem sam na sam - odpowiada i delikatnie prowadzi chłopaka w stronę jego pokoju. Wchodzą do pomieszczenia. - Liam Payne - mówi nagle brunet, a drugi chłopak patrzy na niego w niezrozumieniu. - Tak się nazywam - dodaje.
- Zayn Malik - odpowiada chłopak. Brunet siada na łóżku zachęcając drugiego, aby usiadł przy nim. Tuż po chwili siedzą obaj w ciszy. Nie jest to niezręczna cisza. Jest błoga dla obojgu. Ale Mulatowi przypomina się, że nie przyszedł tu siedzieć i patrzeć się na idealną twarz Liama, tylko opowiedzieć mu o tym.
Mimo wszystko, cisza nadal trwa.
Zayn zauważa, że Liam przez jakiś czas, ciągle trzyma się za brzuch i lekko zaciska szczękę, jakby chciał ukryć ból. Przed Zaynem nic się nie ukryje. Przynajmniej tak twierdzi.
- Co z twoim brzuchem? I ramieniem? - pyta. Zauważa lęk w oczach młodszego. Nie wie czemu, ale przybliża się do niego i kładzie rękę na jego policzku. Wszystko co wykonuje, jest spowodowane impulsem. Liam czuje się pewniej, lecz nie jest w stanie wydusić choćby słówka. Po chwili jednak przełamuje się.
- To ojciec. Bije mnie od dwóch lat - twarz Payne'a jest skamieniała. W jego oczach nie widać ani jednej kropli łzy. Jakby stracił uczucia, choć to nie jest do końca prawdą. Jego wzrok ugrzązł gdzieś na podłodze. Nie jest w stanie go podnieść głowy, aby spojrzeć na Zayna. Ten dwoma palcami, delikatnie, ale zmusza go do podniesienia głowy. Ich oczy się krzyżują.
- Jak to, nadal cię bije? Przecież jesteś tutaj - pyta zmartwiony chłopak. Nie jest z Liamem na tyle blisko, ale przez to, że oboje znajdują się w tym samym miejscu, dobrze rozumieją się nawzajem. Malik wie co przechodzi Payne, choć nie do końca to rozumie, a brunet nawet nie mając pojęcia, rozumie drugiego.
- Dzisiaj byłem z kuratorką na spotkaniu z nim. Poszła oglądać dom i wtedy mnie walnął w ramię i brzuch. Pamiętam jego słowa. Wypalają mi myśli - mówi. Zayn lekko się obrusza. Jest zdenerwowany zachowaniem ojca Liama. Nie chce tego tolerować, ale nie do końca wie, jak mu pomóc.
- Jakie słowa? - na początku nie zwraca uwagi na to, że Payne był tam z kuratorką. Pierwsze co wychwytuje to właśnie to, że ojciec Liama mówił do niego coś, co on zapamięta prawdopodobnie na długi czas.
- "Jeśli piśniesz choćby słówko, to wtedy nie będę tak delikatny" potem mnie uderzył i skomentował "To za twoją orientacje, pedale". Potem kiedy usłyszał, że Belatrice idzie w naszą stronę, usiadł i zachowywał się jakby nigdy nic się nie stało - Zayn patrzy na niego z niedowierzaniem.
- I za to cię bił? - pyta, a jego twarz jest zdziwiona. - Za to, że jesteś homoseksualny? - dodaje po chwili kiedy Liam nie reaguje. Lekko kiwa głową spuszczając ją po chwili.
- Nie myślałeś nigdy o tym, że mógłbyś być innej orientacji? Że... lubisz chłopców? - pyta Louis zaciekawiony. Jego uśmiech znika z twarzy i przypatruje się młodszemu chłopakowi. Śledzi każdy jego ruch. Nie może się powstrzymać od zagryzania nerwowo wargi. Liam długo zastanawia się nad odpowiedzią. Ale nic nie wpada mu do głowy, więc przysuwa się do starszego chłopaka. Wpatruje się w jego morskie oczęta i układa rękę na jego policzku. Jego wargi po chwili lądują na tych Tomlinsona i oboje trwają w pocałunku dłużej niż minutę. W tej właśnie chwili, Liam uświadamia sobie, że jest gejem. Albo przynajmniej jest biseksualny.
~*~
Choć nie do końca podoba mi się ten rozdział, wstawiam go. Z okazji tego, że jesteście tacy kochani i otrzymałam od was tyle ciepłych słów, rozdział jest dłuższy.
Nawet nie chcę sobie wyobrażać przez co musi przechodzić Liam. Jego ojciec jest potworem! Takich ludzi jak on powinno się zamykać w więzieniu na długie lata. To, że nie pochwala orientacji syna to można jeszcze zrozumieć, ale powinien Go wspierać, a nie szykanować i bić za to jaki jest! Po prostu nienawidzę takich ludzi i pewnie domyślasz się dlaczego. A co do Zayna mam nadzieję, że poznamy również jego historię. Dlaczego się samookalecza, czuję się z nim związana z tego powodu. Tego, ze rozdział jest cudowny, chyba nie muszę wspominać, bo jestem pewna, że to już wiesz :)
OdpowiedzUsuń@JustJustine19
matko czekam na dalsze rozdziały
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział <3
OdpowiedzUsuńSzkoda Liama ;(
Ale wiem, że Zayn mu pomoże :D