- Czemu to robisz? - Liam ponownie pyta Zayna, kiedy za pierwszym razem nie słyszy odpowiedzi. Wie, że Malik wini się za coś, czego prawdopodobnie nie zrobił. Albo coś w ten deseń. Jest Aniołem, który nie zrobił nic złego, a jednak się wini.
- Zabiłem własną siostrę - mówi cicho i chowa twarz w dłoniach. Liam nie wie jak przyjąć to do świadomości. Chce wyjaśnień od starszego, czegokolwiek, co sprostowałoby tą sytuację. Od razu go przytula i szepce do jego ucha "jestem pewien, że nie zrobiłeś tego umyślnie Z". Pierwszy raz stosuje skrótu do jego imienia.
- Miałem sześć lat. Zawsze obserwowałem, jak tata odpala samochód, co robi i pytałem go o szczegóły. Niby nic w tym nienormalnego. Pewnego razu kiedy pojechaliśmy do miasta z Waliyhą. Miała wtedy ledwo rok. Zostawili ją pod moją opieką, bo chcieli coś załatwić, a ona spała. Była zima, więc zostawili kluczyki w stacji, żeby działało ogrzewanie. Wtedy wpadłem na głupi pomysł, żeby się przejechać. Jakimś cudem przeżyłem, Waliyha nie. Zabiłem ją, przez swoją nieumyślność. Potem rodzice ciągle zachowywali się, jakby nie chcieli mnie znać. A kiedy zabrano mnie do Domu Dziecka, bo miałem "złą opiekę", nagle zaczęli się o mnie troszczyć. Powiedziałem o trzy słowa za dużo i teraz jestem sam - dokończył, a po jego policzkach sączyły się łzy.
- Nie jesteś sam.
- Jestem. Rodzice już nie chcą mnie znać, ostatni raz odwiedzili mnie osiem lat temu. Nie mam przyjaciół, z nikim nie potrafię nawiązać kontaktów - Liam mocno go przytula. Zaczyna delikatnie gładzić jego plecy, aby ten mógł się uspokoić.
- Jesteś tego pewien? - pyta odsuwając się od chłopaka na długość ramion. Malik delikatnie kiwa głową. - Słuchaj, przez całe dwa lata, nie powiedziałem nikomu o tym, co tak właściwie leżało mi na sercu. Przez dwa cholerne lata, nie powiedziałem nawet tyle, ile teraz przez te kilkanaście minut. Poza tym, jak możesz twierdzić, że nie umiesz nawiązać kontaktów, skoro rozmawiasz ze mną już jakiś czas? Zayn, nie doceniasz samego siebie - mówi Liam delikatnie podburzony, dlatego jego głos lekko się unosi i jest znacznie szybszy. Zauważa, że Malik chce go przytulić, ale nie wie, czy nie jest to wbrew Liamowi.
Chłopak od razu go przytula i trwają w długim uścisku. Żaden nie zamierza odklejać się od drugiego. Po pewnym czasie Payne także zaczyna płakać.
- Dziękuje Liam, jesteś niesamowity - pierwsze słowa pochwały jakie słyszy od kogokolwiek. Czuje dziwne uczucie w brzuchu. Nie umie tego nazwać, ale wie, że na jego policzki wpływa dość mocny rumieniec.
- To ja dziękuje Zayn, za wysłuchanie mnie - po chwili milczenia, które nie jest niezręczna, Malik idzie do siebie. Liam zakłada pidżamę i kładzie się do łóżka. Już nie płacze tak jak każdej nocy, lecz normalnie zasypia. W pewnym momencie coś budzi go ze snu. Lekko szturcha jego ramię i szepce cicho.
- Liam... Liam, przyśnił mi się koszmar. Mógłbym-mógłbym spać z tobą? - pyta niepewnie Zayn, a jego czyny wydają się być niesamowicie urocze dla Payne'a. Młodszy lekko kiwa głową podnosząc pościel. Zimne powietrze owiewa jego nogi. Po chwili Liam odwraca się do niego tyłem, a Malik jest strasznie niepewny. Zakłada rękę na jego ciało lekko go przytulając. Brunet lekko się spina, ale Zayn tego nie czuje.
- Liam? Liam?! - Niall cicho szepce nad uchem starszego. Payne cicho odmrukuje, czekając kontynuacji ze strony Horana. - Wiesz.... To trochę dziecinne, ale boję się spać sam. Nie umiem zasnąć - mówi cicho.
- Właź do mnie, będziesz spał ze mną - odpowiada cicho. Niall bez zawahania kładzie się obok niego. Liam już prawie zasypia, kiedy słyszy Irlandzki głos niebieskookiego.
- Liam? - Payne znowu odmrukuje, czekając na reakcję drugiego. - Dobranoc.
- Dobranoc.
- Dobranoc Zayn.
- Dobranoc Liam.
~*~
Mogłabym prosić o trochę dłuższy komentarz? xx Dziękuje za 4k wyświetleń :)
OMG dawaj dalej snskninisnsksnsjs
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest taki akhdkahadk
OdpowiedzUsuńNie ma po prostu słów, które opisały by go :D
Czekam na następny <3
Jak zawsze jestem pod wrażeniem :) Historie Liama i Zayna są takie inne, a jednocześnie podobne. Oboje są "złamanymi" ludźmi, ale jestem pewna, ze z wzajemną pomocą, odbudują, wszystko to co "złamane" i będą szczęśliwsi. Za kazdym razem, będę Ci powtarzać, ze kocham Twój styl pisania :)
OdpowiedzUsuń@JustJustine19