Zayn zwlókł się z kanapy, na której wczorajszego wieczoru, nawet o tym nie wiedząc, zasnął. Była strasznie niewygodna - Mulat skrzywił się kiedy powoli wyprostował ciało. Zdecydowanie nie była to przyjazna drzemka.
Przeczesał swoje niesforne kosmyki dłonią i ruszył w stronę lodówki. Chwycił z niej jakiś biały ser i dwa plasterki mięsa i położył po chwili na kanapkę. Przeżuwając ją nastawił wodę na herbatę i usiadł przy stole. Kiedy ta zaś zagotowała się, zalał wrzątek do kubka, w którym znajdywała się czarna torebeczka.
Była sobota, a on nie był pewny czy Niall pracował, tam gdzie pracował w takie dni, lecz postanowił zaryzykować. Jeśli to jedno spotkanie mogło wszystko uratować, byłby skłonny poświęcić się nawet o trzeciej w nocy...
Ubrał się w zwykły t-shirt z napisem "kisses" wielkim, ciemno-fioletowym drukiem. Do tego pierwsze lepsze spodnie z brzegu w kolorze czerni. Ruszył w stronę przedsionka, gdzie założył swoje buty i kurtkę. Ruszył samochodem w stronę, w którą kierował się już codziennie od kilku dni.
Nie obchodziło go to, co inni ludzie powiedzą, kiedy zobaczą jego samochód na parkingu tego miejsca. Albo co gorsza zobaczą samego Malika na wchodzeniu do tego budynku. Nie obchodziło go to. Nikt, kompletnie nikt nie przejmował się jego życiem. Nie miał przyjaciół, oprócz Zoe. Ona jednak nic o nim nie wiedziała. Nawet jeżeli spędziła z nim prawie siedem lat swojego życia, była tak zadumana i pogrążona w swoim własnym świecie, że nawet prawie nie przejęła się wyjazdem Zayna.
- Dzień dobry - Pakistańczyk wkroczył do środka, a jego wzrok napotkała urocza uśmiechnięta kobieta, której włosy na pewno nie były naturalnego koloru. Prezentowała dumnie swoją szczerą i rozpromienioną twarz, spoglądając spod różowej grzywki w stronę chłopaka. - Czy Niall Horan pracuje tutaj dzisiejszego dnia? - spytał niepewnie podchodząc stronę lady.
- Och, nie. Akurat dzisiejszego dnia pan Horan ma wolne. Zwykle pracuje w soboty, lecz dzisiaj zwolnił się z powodu... Jak dobrze mi się zdaje to przyjechał do niego kolega, lub przyjaciel.
"O toż dziwne, Niall i przyjaciel... W takie brednie to ja bym nawet nie uwierzył..." pomyślał Mulat i lekko skrzywił twarz. Musiało wyglądać to co najmniej dziwnie z perspektywy osób trzecich.
- Może coś przekazać? A i jeśli jest pan zainteresowany, mogę znaleźć panu kogoś innego - uśmiechnęła się. Malik już dobrze wiedział, że polubił tą dziewczynę. Miała do każdego szacunek. Nawet do kogoś takiego jak Niall, wiedząc czym blondyn się zajmuje. Lekko się uśmiechnął i odmówił gestem głowy.
- Przepraszam... - odwrócił się, będąc już przy drzwiach - Kogoś mi pani przypomina - powiedział w końcu coś, co leżało mu na sercu od momentu, kiedy wszedł do pomieszczenia. Nie chciał tego mówić, lecz z niewiadomych przyczyn to zrobił.
- Patrząc się z każdą kolejną minutą na pana, sądzę, że jest to wzajemne odczucie - namyśliła się chwilę, a później po jej policzku pociekła słona łza, która wyznaczyła sobie na jej twarzy własną ścieżkę. - Zayn, to ja, Blaise... - powiedziała, a na jej twarzy nie było już tego samego uśmiechu, co wcześniej. Otarła twarz i uśmiechnęła się ponownie, jednak już nie tak samo żywo jak wcześniej.
- Bl-blaise? - zająknął się, czując się gorzej niż wcześniej i mając wyrzuty, że przypomniał dziewczynie o wszystkich zdarzeniach. Nie poznał jej. Zmieniła się nie do poznania. Różowa grzywka oraz czarne ombre ociągały uwagę od twarzy. Delikata kredka, która podkreśliła naturalnie szaro-morski odcień oczu, tylko podkreśliła jej uroku. - To naprawdę ty? - spytał, na co dziewczyna lekko skinęła głową będąc pewna o czym rozmawiają.
Blaise Cloudien była kiedyś wybranką życiową Nuri'ego. Byli idealną parą i nie mogli bez siebie wytrzymać chociażby minuty, dlatego jak wiadomo, dziewczyna bardzo przeżywała to, iż chłopak popełnił samobójstwo. Malik podszedł do Blaise i po prostu ją przytulił.
- Możemy się spotkać dzisiaj? - spytał po chwili namyślenia, a ta sięgnęła po jakiś kalendarzyk. Już z daleka poznał jak bardzo się zmieniła. Teraz była poukładana i czasowa. Wcześniej cały czas się spóźniała i często nie dotrzymywała obietnic co do czasu spotkań.
- Och nie, dzisiaj na pewno nie, ale mam czas w poniedziałek - oznajmiła po chwili gapienia sie w kartki całe zapisane cienkim i starannym pismem. To chyba jedyne co nie zmieniło się u dziewczyny.
- Dobrze w takim razie do poniedziałku - odparł i ruszył w stronę wyjścia. - Do zobaczenia Blaise! - krzyknął wychodząc z pomieszczenia. Niektórzy dziwnie się na niego spojrzeli, lecz on po prostu zignorował to. Jak zawsze.
~*~
- Niall, więc masz tu dwie pigułki - powiedział Harry ostrożnie, podając małe tabletki blondynowi - oczywiście wystarczy ci jedna, ale wiesz, na wszelki wypadek, jakbyś jedną zgubił, ciamajdo - zaśmiał się na co Irlandczyk wystawił mu język.
Rozmowa jak rozmowa, ale na taki temat jeszcze nigdy nie schodzili. Klienci, a właściwie klient. Między innymi Zayn Malik. To o nim toczyli konwersację od kilkunastu dobrych minut. Skoczyło się na tym, że Niall miał po prostu wrzucić pigułkę gwałtu do napoju Mulata i zrobić co chciał od samego początku. Bądź co bądź, ale bardzo napalił się na Pakistańczyka.
- No idź już - lekko musnął go w usta - mieli tak w zwyczaju. Świadczyło to o ich wielkiej przyjaźni. Bądź co bądź, ale przyjaźnili się od trzynastu lat i nigdy się nie rozstawali. Mieli gdzieś to, co powiedzą ich nieliczni znajomi. Zawsze to robili, a oni przez cały czas nie mogli się do tego przyzwyczaić.
- Kocham cię, Hazz! - krzyknął i ruszył w stronę autobusu. Usłyszał jeszcze za sobą głośne "ja ciebie też". Uśmiechnął się i usiadł na przystanku. Tuż po chwili autobus zajechał, a blondyn wsiadł do niego. Zapłacił i usiadł na pierwszym wolnym miejscu.
Dobrze wiedział i znał drogę do domu Malika, dlatego po dziesięciu minutach bez problemu znalazł się kilka ulic dalej. Szedł powolnym krokiem. Nie był pewny tego co robi. Jakby robił to pod wpływem jakiegoś złego ducha lub jakiegoś innego dziadostwa.
Z każdym kolejnym krokiem czuł, że nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Lecz nie zbaczał z drogi. Zazdwonił dzwonkiem do drzwi Mulata. Przez dłuższy czas nikt nie otwierał. Chciał już odejść z myślą, że chłopaka nie ma w domu, kiedy usłyszał dźwięk skrzypnięcia.
- Niall? - spytał zdziwiony Malik. Blondyn odwrócił się i nieśmiało uśmiechnął. Pomimo wszystko był to uroczy wygląd dla Zayna. Uśmiech Horana był wszystkim, czego teraz potrzebował. Może to było dziwnie, ale działał na niego bardzo kojąco.
- Hej - powiedział nieśmiało - Mogę wejść? Chciałem pogadać - dodał po chwili, a Zayn skinął lekko głową i przepuścił go. Zamknął drzwi i podążył za blondynem. Po chwili obaj znajdywali się w kuchni. Kiedy tylko Malik przekroczył próg i chciał już coś powiedzieć, Niall wpił się w jego usta. Zayn na początku z zaskoczenia otworzył szerzej oczy, lecz później zaczął oddawać pocałunki.
Wiedział, że to nie skończy się źle, ale nie mógł oprzeć się miękkim i soczystym wargom chłopaka. Ręce zaś położył na talii chłopaka. Co chwilę z ich ust wydobywały się ciche westchnięcia, spowodowane tym, jaką przyjemność nawzajem sobie robili.
Niall swoimi zręcznymi dłońmi zjechał na pośladki starszego i lekko je ścisnął. Osiągnął to, co chciał osiągnąć. Głośniejsze westchnięcie, z delikatną chrypą wydobyło się z gardła Mulata. Malik położył obie dłonie na policzki Irlandczyka. Chciał je trochę ogrzać przez zimno, jakie panowało na dworze, na którym przed chwilą znajdywał się młodszy.
Horan zdjął bluzkę Malika i zaczął całować jego tors, zaczynając od zagłębień w szyi. Zayn wcale nie protestował, czując pożądanie, jakie rosło w jego bokserkach. Głowę lekko odchylił do tyłu tak, aby na początku dać większy dostęp do swojego ciała młodszemu. Pod wpływem tych wszystkich pocałunków, wyginał się pod nim, a z jego ust leciały przekleństwa w stronę Irlandczyka.
Kiedy Zayn zorientował się, do czego zdążył już doprowadzić, zerwał się na równe nogi i zapiął rozporek, który przed chwilą rozpiął blondyn. Ten zaś nie wiedział co się stało, ponieważ tak szybko się to stało, że był zbyt bardzo zdezorientowany.
Teraz, kiedy był pewny tego, że Zayn jest w stanie zrobić to bez tej całej pigułki gwałtu, wstał. Niall był skłonny do tego, aby wrzucić mu ją do napoju. Teraz tak. Wcześniej jednak nie odważyłby się do tego czynu dopuścić. Na pewno nie na Zayna, bo na innych osobach, byłoby mu obojętne.
- Przepraszam - powiedział Niall - Ty idź się ubierz, a ja dam ci coś do picia - dodał po chwili namyślenia. Zemsta... Może nie do końca. To było raczej coś w stylu "ty nie dałeś poruchać, ale ja i tak wezmę to, co mi się należy".
- Okej - odparł i oddalił się do salonu zażenowany. Niall zaś szybkim ruchem wziął dwie pierwsze szklanki, jakie leżały na widoku i nalał do nich soku. Do jednej wrzucił pigułkę i przez cały czas patrzył na kubek z tabletką, aby ich nie pomylić, ponieważ oba wyglądały identycznie.
Położył je na stole w kuchni. Po chwili wszedł do niej Zayn i chwycił kubek. Horan chwycił drugi i duszkiem wypił całą zawartość naczynia. Kiedy oboje wszystko wypili odstawili kubki do zmywarki. Niall lekko się uśmiechnął.
Lecz po chwili jego uśmiech zniknął. Horan nie wypił tego napoju, który powinien. Irlandczyk najzwyczajniej w świecie pomylił kubki. Zaczęło mu się kręcić w głowie. Po chwili upadł na podłogę bezsilnie. Ostatnie co widział to szczupła sylwetka Malika. A ostatnie co słyszał, to jego donośny krzyk.
- Niall!
Niall ty fajtłapo! No żartuję, ale żeby pomylić kubki to trzeba mieć zdolności xd
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle to rozdział jest niesamowity! Aż brak mi słów! Zayn jest słodki, że tak się troszczy o Nialla, przecież praktycznie go nie zna a mu na nim zależy :) A Horan jest dziwny. Oczywiście w takim pozytywnym sensie :)
Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)
P.S. I pamiętaj, że jestem fanką Twoją i Twojego talentu i czekam na debiutancką książkę napisaną przez Ciebie :)
@JustJustine19
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJejku , boskie . Nie mogłam sie doczekać tego rozdziału *-* Niall , hahah fajtłapa w huj no xD jak można pomylić kubki ?
OdpowiedzUsuńTWOJA @bielejewska xx
Hahahahhahaahah o Matko, co za tępe ciele :D No jak można pomylić szklanki? Mógł wziąć inną xDD :D
OdpowiedzUsuńJezuuuuuuuu Iza! Ja chcę chociaż pół twojego talentu! Ja chcę chociaż pół twojej wyobraźni :< *przygryza wargę ze zdenerwowania i zazdrości* No laska, jesteś zajebiście zajebista! *__________*
Ja chcę nowy, już, teraz! *tupię nogą w podłogę* *__________________*
nvbdfvbdvdfbvhvdhbvddfhjvgsdkjbvguhb~!!!!!
Kochaaaam cię! <333 I chcę nowy :D
Koooochaaaaaam jeszcze raz, caaaaałuję i tulę :* <('.'<) :D
<33333333333333
Masz zamiar kontynuować te opowiadania, bo tak mnie zacieKawiły i w ogole obydwa są z ZIALLEM <3. Jest twoją fanką odkąd zaczęłam czytać twoją twórczość i poprostu mam nadzieję, że będę miała przyjemnosc czytać kontynuację ;)
OdpowiedzUsuńjezu to zaczeło się dziać ciągle chce mi się śmiać bo się podniecam haha
OdpowiedzUsuń