Zayn kurczowo zaciskał pięści chodząc w różne strony. Nie wiedział co ma robić. Bał się o Irlandczyka i nie wiedział co poszło nie tak. Ze względu na to, że pomyślał o tym, że Niall mógł brać narkotyki, nie chciał robić mu problemów i wezwał prywatnego i zaufanego lekarza.
Ze zdenerwowania zaczął zagryzać wargę do tego stopnia, że aż zaczęła mu lecieć krew. Oczywiście nie przejął się tym zbytnio, ponieważ usłyszał jak do drzwi zbliżał się Oscar.
- Co z nim? - zapytał ciekawy już w progu. Ten zaś zrobił surową minę i tylko pokiwał głową. Malik nie wiedział co o tym myśleć. Czy to dobry, czy zły znak.
- Nie wiedziałem, że taki jesteś Malik... - odparł, a Mulat kompletnie nie rozumiał jego słów. - Żeby jakiegoś chłopaka sprowadzać i próbować go zgwałcić... - tęczówki Pakistańczyka rozszerzyły się do granic możliwości. Nie wierzył w to, co słyszał.
- Że co przepraszam? - spytał niepewny, czy to, co usłyszał naprawdę wypłynęło z ust Oscara. Jego lewa brew uniosła się do granic możliwości, a piegowaty chłopak pokręcił głową z niedowierzania.
- Nie wmawiaj mi tu, że to nie ty dałeś mu do picia tabletkę gwałtu - odparł Oscar, a z ust Zayna wydobyło się ciche "co?". Nie dowierzał, że to mogło być prawdą. Przecież on nie miał przy sobie takich tabletek... - Dobra, dobrze wiesz, że nie obchodzi mnie to, że masz takie tabletki, daj pięćdziesiąt jak zwykle i spadam. Z nim to obgadasz. On ma odpoczywać - powiedział trochę głośniej, a Mulat skinął głową. Podał mu sumę pieniędzy, jaką dawał za każdym razem, kiedy Oscar przychodził do niego z wizytą.
Kiedy piegowaty wyszedł z domu, Malik pobiegł na górę do swojego pokoju. W nim zastał słodko drzemiącego Nialla. Nadal nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Ze świstem opadł na fotel z wieloma przemyśleniami.
- Co się dzieje? - spytał zaspany, niczego raczej nieświadomy Horan. Prawdopodobnie obudził się pod wpływem tego, iż Zayn tak głośno siadł na siedzisko.
- Niall, pamiętasz choć trochę? - spytał zamyślony nadal brunet. Irlandczyk najwyraźniej zaczął powoli przypominać sobie wydarzenia, ponieważ jego mina nie była jedną z najciekawszych.
- O kurwa - powiedział nagle.
- Kurwa, to ja mówiłem jak stałem pod drzwiami i zajmował się tobą Oscar, a ja się cholernie martwiłem co z tobą jest - podsumował z nie najciekawszym tonem głosu, a Horan tylko spuścił głowę. - Tak martwiłem się o ciebie. Bo się do ciebie w jakiś sposób przywiązałem i nie chciałbym, abyś mdlał. Tym bardziej w moim domu, bo to nie jest zajebiste uczucie.
- Przepraszam za kłopot - powiedział cicho z tym swoim słodkim akcentem. Brzmiał jeszcze bardziej uroczo, kiedy Niall był taki zawstydzony sytuacją w jakiej się znajdował.
- Nie masz za co przepraszać, ale powiedz mi o co chodzi z tymi tabletkami gwałtu - Irlandczyk popatrzył w jego oczy przestraszony. Po chwili zaczął błądzić swoimi morskimi tęczówkami po detalach pokoju.
- No, a po co mogłyby mi być potrzebne? - spytał tak cicho, że gdyby Zayn nie patrzył się na jego malinowe wargi, na pewno nie wiedziałby, co powiedział młodszy.
- Niall, kurwa nie wiem, nie czytam w twoich myślach - odparł patrząc się na niego z lekkim wyrzutem. - Po co je wypiłeś? Myślałeś, że ci zgwałcę czy co? - prychnął cicho pod nosem. Zayn po prostu nie rozumiał logiki Horana. Nie wiedział co niebieskooki wtedy planował.
- Ja pierdole, ty miałeś to wypić - kiedy Irlandczyk wypowiedział te słowa, zapadła między nimi niespokojna cisza. Niall szybko spuścił głowę, a po chwili stało się coś czego Malik nigdy by się nie spodziewał. Po policzku młodszego pociekła pojedyncza, słona łza. Najzwyklejsza, a tyle oznaczała dla blondyna - Przepraszam, wtedy naprawdę nie myślałem, chciałem tylko dowieść swojego, że mi się uda... Byłem, jestem i zawszę będę głupi... - podsumował nadzwyczajnie smutnie.
Zayn nie wiedząc nawet co robi, wpił się w miękkie i słodkie usta chłopaka. Sprawiło mu to nadzwyczajnie większą przyjemność niż zwykle. Niall zdezorientowany zaczął oddawać pocałunki dopiero po chwili. Stawały się coraz bardziej łapczywe i uczuciowe, a między dwójką było czuć tą więź i zgranie.
Malik dłonią wytarł mokry policzek Horana i siadł w takiej pozycji, aby było mu wygodniej. Na chwilę oderwał się od blondyna i zdjął jego koszulkę i wyrzucił ją gdzieś w kąt pokoju. Swoimi pocałunkami błądził teraz po skórze młodszego. Zaś z jego ust wydobywały się ciche jęki, kiedy Mulat lekko przygryzał jego sutki.
Malik znów powrócił do całowania ust blondyna, ale przy tym czasem przygryzał jego wargę. Kompletnie nie myślał o tym co robi. Może spowodowane to było tym, że załamał się widząc płacz Nialla?
- Z... - wymruczał nagle Horan - nie chcę, abyś zrobił to czego później będziesz żałować. Działasz pod wpływem impulsu i pewnie nawet ci się to nie podoba - podsumował Niall, co tylko zadziwiło starszego. Na chwilę oderwał się od muskania lekkich warg niebieskookiego. Takiego Horana jeszcze nie znał. Ale zdecydowanie podobało mu się każde jego wcielenie.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo mi się to podoba. Każdy twój dotyk Ni, uh... Doprowadza mnie do istnego szaleństwa, nawet nie wiesz jak bardzo cię pragnę i jednego jestem pewien - powiedział liżąc wąskie wargi Horana - nie będę tego żałował, choćbym miał zginąć za to i skończyć w piekle.
Te słowa tylko pobudziły ich do dalszego działania. Tuż po chwili oboje pozbyli się ubrań, a Zayn wił się pod naciskiem prącia Nialla i krzyczał imię jego właściciela. Pokochał to uczucie i chociaż nie był to jego pierwszy raz, to tak właśnie się czuł. Horan nie chciał go krzywdzić tylko sprawić mu przyjemność, jakiej nigdy nie zapomni.
Kiedy Niall przestał już napierać na umięśnione ciało Mulata, kiedy on doszedł z cichym krzykiem, a w jego wargach dryfowało imię młodszego, zaczęli ponownie obdarzać swoje usta pocałunkami. Zayn nawet nie wiedział kiedy, ale jego pocałunki przerodziły się w wilgotny i delikatnie chaotyczny szlak na bladym ciele Horana.
Nie zauważył jak dość spore prącie Irlandczyka, wypełniło wnętrze jego buzi. Każdy pomruk Nialla, pobudzał go tylko do dalszej pracy.
Zayn wiedział, że po tym dniu ich relacje zmienią się. Nie wiedział czy na lepsze, czy na gorsze. Chciał się dowiedzieć, wiedział jednak, że wiele ryzykuje zatapiając się na taką głębokość wody. Niall był jak ocean, a Zayn był nurkiem, który chciał go sprawdzić, na ile go stać, na ile może pozwolić im, by być.
Kurcze powiem Ci jedno... warto było tyle czekać :) Rozdział jest tak niesamowity, że brak mi słów! Niall w końcu pokazał swoje uczucia i nie udawał zimnego drania :) No i taki opiekuńczy Zayn! Lubię go takiego :) A ta scena... Mimo, ze nie jestem jakąś ogromną fanką takich gorących scen to ta mi się wyjątkowo podobała, świetnie to wszystko opisałaś :) No i ostatnie zdanie powaliło mnie na kolana! Już nie mogę się doczekać, aż się dowiem jak to wszystko się dalej potoczy :)
OdpowiedzUsuńP.S. Dziękuję, ze dodałaś teraz ten rozdział, akurat miałam taki "prezent" na koniec sesji ;D
@JustJustine19
Przepraszam, dopiero dziś to przeczytałam i... Wow. Serio, nie wiem co powiedzieć...
OdpowiedzUsuńIza, weź ty kiedyś napisz książkę czy coś, bo szkoda, żebyś zmarnowała swój talent :o
Boże, Niall tutaj jest taki kochany! <33 fajnie, że pogadali i wgle :D
Kocham cię i twoje blog <33