niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 1

Liam dokładnie pamięta dzień, w którym kobieta zabrała go z domu nie zważając na protesty chłopaka. Pamięta ostatnie słowa swojego ojca, lecz one są najbardziej rozmazane. "Wszyscy mnie popamiętacie! A ty Liam, jeszcze z tobą nie skończyłem". Oczy kolejny raz tego dnia zapełnione są łzami. Czemu nie potrafi być silny? Widzi kolejną pięść, którą Geoff próbuje wymierzyć w stronę niczemu winnemu chłopakowi, ale w porę się opamiętuje, kiedy kobieta komentuje jego naganne zachowanie.

Razem z Belatrice - bo tak nazywa się kobieta w starszym wieku - odjeżdżają od miejsca, w którym Liam spędził najgorsze lata swojego dzieciństwa. Bo przecież był jeszcze dzieckiem, prawda? Nastolatek, czy nie. Piętnaście lat to za mało by uważać się za nie wiadomo kogo. Starsza pani wciąż próbuje nawiązać z nim jakikolwiek kontakt. Lecz ciemnooki nie ma zamiaru się odzywać. Ostatni raz odezwał się w szkole, kiedy nauczycielka go o coś spytała. I tak była to zbywająca odpowiedź.

Po dziesięciu minutach jazdy docierają pod niedużą placówkę. Coś na kształt szkoły, ale to było coś innego. Ogrodzenie wiło się ponad chmury, ale Liam nie czułby się tam bezpiecznie. Czułby się tam jak w więzieniu. Dlaczego więc teraz każą mu tam mieszkać?

- Słuchaj Liam, dopóki sprawa się nie rozwiąże będziesz musiał tutaj mieszkać - mówi z cichym westchnieniem. Ma wrażenie, że chłopak jej nie słucha, ale jej wrażenie jest mylne. Payne chce wiedzieć na czym stoi i nie ma zamiaru lekceważyć kogokolwiek, kto ma mu do powiedzenia coś ważnego. Tak naprawdę, Liam nie lekceważy nikogo.

Idą razem w stronę placówki. Buty Liama miarowo obijają się o chodnik tworząc rytm. Twarz chłopaka spowita jest boleścią i smutkiem. Ale nikt tego nie zauważa. Albo nie chce zauważyć. W tych czasach, nikt nie chce zauważyć cierpienia innych, ponieważ sam patrzy tylko na swój czubek nosa zamartwiając się swoimi błahymi problemami. Tylko nieliczni są w stanie wyciągnąć rękę.

Kiedy Liam wchodzi, od razu widzi pełno twarzy. Niektóre są mniejsze i pulchniejsze, niektóre dojrzalsze i jakby wychudzone, z brakiem energii. Mimo tego, że nawet najmniejsze dzieci maskują swój ból uśmiechem, jest on na ich twarzach. Nieczysty i przenikający, ale mimo wszystko chcą być twarde i silne. Nie to co Liam, który już dawno się poddał.

Otrzymuje pokój i stwierdza, że nie jest aż tak źle. Biel i szary, to kolory w nim przeważające. Liam lubi takie połączenia, zawsze lubił. Ale i tak nie zwracał na to zbytniej uwagi. Po prostu położył się na łóżku i zaczął cicho łkać. Kruchy i bezsilny. Czemu się taki stał?

- Wiesz, będzie mi ciebie brakowało, Niall - mówi zmartwionym głosem Liam kolejny raz przytulając przyjaciela. - Naprawdę musisz wyjeżdżać do Irlandii? - pyta z nadzieją w głosie. Ma nadzieje, że chłopak się rozmyśli i zostanie  z nim, i znowu będą grać w bezsensowne gry video.

Liam kiedyś mówił więcej. Ba! Nawet się uśmiechał...

- Wiesz dobrze, że tam mam zapewniony byt. Tutaj nie udało się moim rodzicom, więc musimy wracać. Uwierz mi, chętnie bym został, ale nie mogę. Też będę tęsknić.

Akurat.

- Obiecujesz, że będziesz pisał i dzwonił? Kiedykolwiek? - oczy Liama zabłyszczały. Już nigdy go nie zobaczy. Nie zobaczy jego farbowanych, zawsze zmierzwionych włosów. Lazurowych ocząt, które same prosiły się o to by je namalować lub uchwycić na zdjęciu. Niall lekko kiwnął głową zapewniając, że nigdy o nim nie zapomni.

- A jednak, zapomniałeś i zostawiłeś mnie z tym wszystkim samemu - mówi Liam i po chwili zasypia. Nienawidzi Nialla oraz Geoffa. Nienawidzi całego świata i tego, jak ludzie potrafią być okrutni. Nienawidzi zapewnień, obietnic, których się nie dotrzymuje. Nienawidzi.

3 komentarze:

  1. @JustJustine1929 czerwca 2014 15:29

    Jejku jakie smutne, biedny Liaś :( Mam nadzieję, że będzie lepiej i wszystko się ułoży, bo już pokochałam tę historię :) Jest strasznie wciągająca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popłakałam sie czytając ten rozdział ;(
    Piękny ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  3. to jest urocze :(

    OdpowiedzUsuń