Niall zawsze był.
Od momentu, kiedy poznał Zayna, był zawsze. Dobrze pamiętał jak się poznali. Dwójka małych chłopców, uczęszczających kilkanaście lat temu do żłóbka, od razu nawiązała kontakt. Dobrze rozumieli się w każdej sytuacji.
Od momentu, kiedy zaczynali siódmą klasę, uważali się za najważniejszych. Podrywali wszystkie dziewczyny. A właściwie Zayn. Niall tylko ukrywał, że umawia się choćby z jedną. Nie kręciło go to aż tak bardzo, jak o kilka miesięcy starszego chłopaka. Był zbyt zapatrzony w oblicze nieskazitelnej, oliwkowej skóry Malika.
Niall zawsze był.
W dziewiątej klasie, Zayn pozwalał sobie na zbyt dużo. Papierosy były jego udręką. Chłopak na początku był do nich sceptycznie nastawiony, ale kilka lub kilkanaście prób odmieniło jego zdanie. Niall też próbował palić. Chciał mu się przypodobać. I choć nie zaciągał się tak mocno, palący w ustach smak czuł nawet przed zaśnięciem. Kiedy tylko dyrektor szkoły dowiedział się o nielegalnym paleniu, od razu wezwał rodziców dwójki.
Horan wziął winę na siebie. Nienawidził, kiedy na twarzy Zayna gościł smutek. Chciał mu się przypodobać...
Niall zawsze był.
Zayn zaczął imprezować w wieku osiemnastu lat. Ale to, co działo się w wieku lat dwudziestu, przekroczyło granicę. Horan nie odstępował go na krok, żeby starszy nie upił się do nieprzytomności, albo co gorsza, żeby nic nie dosypano mu do drinka. Niall wziął się za siebie. Zaczął pracę i opłacał każdą szkodę, jaką wyrządził Zayn. Chciał mu się przypodobać.
Niall zawsze był.
Więc kiedy jego wiek osiągał dwadzieścia jeden lat - tak samo jak Zayna - podczas jednej z imprez, odpuścił sobie pilnowanie na krok Malika. Ale jego drinków pilnował jak oczka w głowie. Po dwóch godzinach picia, wrócili razem do domu. A raczej Niall wciągnął do niego Zayna. Posadził na kanapie i przez kilka minut patrzył mu się w oczy. Uwielbiał oczy Mulata. Co z tego, że starszy zaczął się głupkowato śmiać, Horan postanowił powiedzieć mu co do niego czuje. Może jakoś by się to rozwiązało. Zayn powiedział mu pod wpływem alkoholu, że czuje do niego to samo, ale niebieskooki nie chciał robić sobie nadziei.
Pocałował go zachłannie po tylu latach pragnienia. Następnego dnia oznajmił Pakistańczykowi, że był to tylko jego sen. Po jego reakcji Niallowi chciało się płakać. Ulga, że nie całował się z facetem widniała na twarzy Malika.
Niall zawsze był.
Więc czemu, kiedy w wieku dwudziestu pięciu lat dowiedział się o chorobie Zayna, zaczął się od niego oddalać? Przedwczesne palenie było skutkiem choroby. Nieodwracalny rak płuc. Malikowi nie było do śmiechu kiedy się o tym dowiedział, a tym bardziej, kiedy nie miał już tak wielkiego oparcia na swoim przyjcielu. W młodszym coś pękło. Myśl, że straci swojego najlepszego przyjaciela była katorgą.
Niall zawsze był.
Więc czemu Zayn nie widywał go już tak często jak za dawnych czasów? Czemu już się tak o niego nie troszczył? Zaynowi mimo wszystko brakowało słów "to niedobre dla ciebie" lub zwykłych słów otuchy.
Niall zawsze był.
Więc czemu w wieku dwudziestu siedmiu lat, nie pojawił się na pogrzebie Zayna?
Niall zawsze był,
zawsze w sercu Zayna.
***
taki prompt na szybko. jeśli ktoś chce jakiś zamówić prompt, to niech pisze w komentarzu pariring i opis. i tak wiem, że nikogo to nie obchodzi :)
Zazwyczaj nie komentuję, ale naprawdę ten tekst mnie poruszył, mimo, ze był krótki. Po przeczytaniu końcówki 'zabolało' mnie serce i pisze to całkowicie poważnie. Także życzę ci dalszego pisania tak dobrych tekstów :) xx G.
OdpowiedzUsuń